Rolnictwo AI

Firma John Deere istnieje niemal 200 lat. To przedsiębiorstwo produkujące ciągniki ma w branży rolniczej taką samą markę, jak McDonald’s w gastronomii czy John Wayne w świecie filmu – jest po prosto kultowe, na tyle, że celebryci z pierwszych stron gazet noszą czapki z jej logo.

Rolnictwo z wykorzystaniem sztucznej inteligencji – takie rzeczy tylko u Johna Deere’a

John Deere nie jest już producentem pojazdów, ale firmą zajmującą się szeroko pojętą techniką rolniczą. Jest to coś, o czym większość osób z zewnątrz nie wie. Przewiduje się, że w ciągu najbliższych 15 lat stanie się ona firmą zajmującą się sztuczną inteligencją, bazując na obecnym stanie rzeczy w 2022 roku. John Deere od dziesięcioleci bowiem intensywnie inwestuje w autonomię i robotykę.

Już pod koniec lat 90. kupił firmę NavCon, która rozpoczęła działalność w zakresie systemów GPS, aby opracować systemy nawigacji satelitarnej dla ciągników. W ciągu kilku lat firma JD była w stanie opracować system, który prowadził pomiary i wskazywał położenie z dokładnością do kilku milimetrów. Wcześniejsze systemy GPS miały przesunięcia rzędu kilka metrów. A ponieważ NASA była pierwszą organizacją, która stworzyła internetowy system śledzenia GPS, to John Deere nawiązał współpracę również z NASA. Można więc powiedzieć, że ciągniki John Deer i NASA już kilkadziesiąt lat temu utorowały drogę nowoczesnym pojazdom autonomicznym.

Automatyzacja w wydaniu JD 

Wiele z pojazdów produkowanych dziś przez John Deere można określić jako inteligentne: posiadają one takie funkcje jak wspomaganie kierownicy, tak by prowadzący nie musiał używać do tego celu rąk, czy autonomiczne rozpoznawanie rodzajów roślin.

Jorge Heraud, wiceprezes John Deere do spraw autonomii i automatyzacji tłumaczy, że firma podchodzi do kwestii automatyzacji z dwóch stron: wprowadzenia nieosiągalnej dla ludzi wydajności maszyn i ich bezzałogowości. Przykładem na zwiększanie wydajności jest system do identyfikacji chwastów i ich usuwania w czasie rzeczywistym. Pozwala on na uniknięcie spryskiwania całego pola pestycydami – zamiast tego można ograniczyć się jedynie do miejsca występowania niepożądanych gatunków roślin. Proces ten przebiega znacznie szybciej niż wysyłanie ludzi do ręcznego usuwania chwastów – ci mogą zająć się w tym czasie innymi zadaniami. To oszczędność czasu, wysiłku, pieniędzy.

Tak samo ekscytująca dla Herauda wydaje się perspektywa prowadzenia prac bezzałogowymi pojazdami, sterowanymi z poziomu aplikacji. To sprawia, że rolnictwo przestaje być tak uciążliwym i czasochłonnym zajęciem, jak było kiedyś.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.