ciekawostki

Absurdy prawa polskiego

Polskie prawo, z racji tysięcy nowelizacji, zmian ustrojowych i ogromnej biurokracji, kryje w sobie mnóstwo absurdów. Wiele z nich to przepisy tzw. „martwego prawa” (których nikt na co dzień nie egzekwuje), ale formalnie wciąż figurują w dziennikach ustaw i teoretycznie – przy spotkaniu z bardzo nadgorliwym urzędnikiem lub policjantem – można za nie zostać ukaranym.

Oto 10 największych, najbardziej absurdalnych i nielogicznych przepisów, które nadal obowiązują w Polsce:

1. Obowiązkowe trąbienie we mgle (poza miastem)

Każdy kierowca wie, że we mgle należy zachować szczególną ostrożność. Jednak Prawo o ruchu drogowym (Art. 30 ust. 1) nakłada na kierowcę jadącego w takich warunkach poza obszarem zabudowanym absurdalny obowiązek. Podczas wyprzedzania lub omijania innego pojazdu, kierowca musi dawać krótkotrwałe sygnały dźwiękowe. Wyobraźmy sobie zepsute auto na poboczu spowitej mgłą, ruchliwej drogi krajowej. Gdyby setki omijających go kierowców posłusznie przestrzegały tego przepisu, jazda zamieniłaby się w jedną ogłuszającą, budzącą panikę symfonię klaksonów.

2. Legalny pościg za uciekającymi pszczołami na cudzy teren

Kodeks cywilny (Art. 182) z 1964 roku zawiera przepis, który jest ulubionym żartem na pierwszym roku studiów prawniczych. Precyzyjnie reguluje on kwestię wyrojenia się i ucieczki pszczół. Pszczelarz w pościgu za swoim rojem ma prawo legalnie wejść na Twój prywatny teren. Absurd zaczyna się jednak wtedy, gdy uciekinierzy wlecą do Twojego ula, w którym… już są Twoje pszczoły. W świetle prawa zbiegły rój staje się automatycznie własnością nowego gospodarza, a pierwotnemu właścicielowi nie przysługuje z tego tytułu absolutnie żadne odszkodowanie.

3. Surowa kara za idealny wzrok w soczewkach

Masz wadę wzroku? Sprawdź rubrykę nr 12 na odwrocie swojego prawa jazdy. Jeśli lekarz wpisał Ci tam kod 01.01, prawo pozwala Ci kierować autem wyłącznie w okularach. Jeśli dla wygody założysz soczewki kontaktowe, będziesz widział doskonale, ale z punktu widzenia przepisów… prowadzisz pojazd bez uprawnień (gdyż nie spełniasz wymogu z dokumentu). Od 2022 roku policja może skierować taką sprawę prosto do sądu, a tam minimalna kara za jazdę bez uprawnień wynosi potężne 1500 zł oraz orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów! (Bezpieczny kod pozwalający na wybór to 01.06).

4. Zbieranie leżącego chrustu w lesie to kradzież

Wydawałoby się, że idąc na spacer do państwowego lasu, można pozbierać połamane, uschnięte patyki, które leżą swobodnie na ziemi, żeby rozpalić przydomowe ognisko. Nic bardziej mylnego. Według Kodeksu wykroczeń (Art. 120), każde drewno w lesie stanowi mienie Lasów Państwowych. Samowolne zebranie leżącego chrustu traktowane jest jak kradzież leśna. Aby zrobić to legalnie, należy zgłosić się do leśniczego, ułożyć gałęzie w stos i wnieść opłatę za tzw. samowyrób drewna.

5. Rowerowe paradoksy (dziecko na czołówkę, dorosły pod prąd)

Prawo o ruchu drogowym w kwestii pobocza tworzy istny labirynt. Dziecko do 10. roku życia na rowerze to w świetle prawa… pieszy. Pieszy idący poboczem musi poruszać się lewą stroną drogi. Prawo zmusza więc rodzica z małym dzieckiem do jazdy pod prąd, prosto na maski nadjeżdżających aut. Z kolei dorosły rowerzysta jadący prawidłowo (prawą stroną), który nagle złapie gumę i zsiądzie z roweru, staje się „pieszym prowadzącym rower”. Zgodnie z Art. 11 ust. 3, taki pieszy musi poruszać się… prawą stroną. Idzie więc poboczem, nie widząc aut, które nadjeżdżają prosto zza jego pleców.

6. Odśnieżanie miejskiego chodnika pod groźbą odszkodowania

Ustawa o utrzymaniu czystości w gminach zrzuca na właściciela prywatnej posesji obowiązek odśnieżania i skuwania lodu z chodnika, który bezpośrednio przylega do jego płotu. Problem w tym, że chodnik ten nie jest jego własnością, lecz należy do gminy. Miasto może go w każdej chwili rozkopać bez Twojej zgody, ale tę darmową pracę zmuszony jesteś wykonać Ty. Co gorsza, jeśli ktoś poślizgnie się przed Twoim domem i złamie nogę, po wielotysięczne odszkodowanie z powództwa cywilnego przyjdzie do Ciebie, a nie do zarządcy drogi.

7. Umycie auta na własnym trawniku to wykroczenie

Masz własny dom z pięknym ogrodem? Wyciągnięcie węża ogrodowego, by spłukać kurz ze swojego samochodu na własnym trawniku, jest w Polsce nielegalne. Regulaminy utrzymania czystości niemal wszystkich gmin surowo tego zabraniają ze względów ekologicznych. Woda z szamponem czy pyłem hamulcowym nie może wsiąkać w glebę. Auto na posesji można myć wyłącznie tam, gdzie odpływ wyposażony jest w separator lub trafia prosto do kanalizacji sanitarnej. „Uprzejmy” sąsiad robiący nam zdjęcie może łatwo załatwić nam mandat od Straży Miejskiej na kwotę 500 zł.

8. „Magiczna” trzecia jazda na gapę to nagle wykroczenie

Jazda autobusem komunikacji miejskiej lub pociągiem bez biletu grozi tzw. opłatą dodatkową. To zwykły, cywilny dług wobec przewoźnika. Jednak Kodeks wykroczeń (Art. 121) przewidział zjawisko tzw. szalbierstwa. Jeśli nie zapłacisz dwóch kar i zostaniesz złapany trzeci raz w ciągu roku, w tym momencie magicznie przestajesz być tylko dłużnikiem. Sprawą zajmuje się policja, a zwykły przejazd bez biletu staje się wykroczeniem, za które grozi areszt, ograniczenie wolności lub sądowa grzywna. Dlaczego system uaktywnia się akurat przy trzecim razie? To tajemnica ustawodawcy.

9. Podatek od używanego wózka lub smartfona z OLX (PCC)

Miliony Polaków każdego dnia łamią prawo podatkowe, kompletnie o tym nie wiedząc. Jeśli kupujesz na portalach aukcyjnych używaną rzecz (rower, drogi wózek dla dziecka, smartfon, konsolę) od osoby prywatnej (nie od firmy), a wartość transakcji przekracza 1000 złotych, masz prawny obowiązek w ciągu 14 dni złożyć w Urzędzie Skarbowym druk PCC-3 i odprowadzić państwu 2% podatku. Podatek od czynności cywilnoprawnych powszechnie kojarzy się tylko z zakupem aut, podczas gdy dotyczy wszystkich rzeczy ruchomych.

10. Dosłowny „Podatek od deszczu”

Zwieńczeniem absurdów jest funkcjonująca od lat w Prawie wodnym opłata za „zmniejszenie naturalnej retencji terenowej”. Jeżeli posiadasz dużą działkę (powyżej 3500 m²) i wyłożysz znaczną jej część (ponad 70%) kostką brukową lub zalejesz betonem, woda deszczowa nie ma jak naturalnie wsiąkać w ziemię i mocniej obciąża miejską kanalizację. Z tego tytułu Państwowe Gospodarstwo Wodne nałoży na Ciebie specjalną opłatę. Płacisz więc dosłownie za to, że chmury zrzucają deszcz na Twoją własność.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *